-Vero szybko schodź, bo się spóźnimy! – krzyknęłam już z dołu mieszkania. Za 40 min miałyśmy być w teatrze, a ona chodziła jeszcze półnaga po mieszkaniu, a przecież przebić się teraz przez miasto to istna masakra!
- No boże już… przecież nieubrana nie pojadę! – krzyknęła oburzona. – KURWA MAĆ GDZIE JEST MOJA BLUZKA?!
- Trzeba było sobie wcześniej przygotować, a nie. Przecież wiesz, że nie lubię tak gnać!
- No ja pierdole. Przecież mówię, że już chwila. Idź już odpalaj samochód. Za 5 minut będę gotowa!
-OK, już idę, tylko błagam Cię no – powiedziałam Weronice i poszłam na dwór. Byłam cała rozdygotana i przejęta tym występem jak nigdy. Zresztą Vero tak samo i dlatego byłyśmy dla siebie takie niemiłe. 7 minut potem była ona już na dole i wyruszyłyśmy.
Po 40 minutach byłyśmy już na miejscu – spóźniłyśmy się tylko 7 minut . To i tak niezły postęp.
- Gdzie wy byłyście? – spytał poddenerwowany choreograf. – Martwiliśmy się o was .
- Ojejku, przepraszamy – powiedziałyśmy jednocześnie. „Jakie my kurwa zgrane jesteśmy” – pomyślałam.
- Dobra teraz szybko wskakujcie w swoje stroje i malujcie się. Za 15minut widzę was na scenie i za 1,5 godziny zaczynamy.
-OK, już lecimy. – powiedziałam. Pobiegłyśmy szybko do garderoby i zrobiłyśmy to o co nas prosił. Muszę przyznać, że wyglądałyśmy świetnie. BOŻE JAKIE MY JESTEŚMY PIĘKNE hahaha.
Próba odbyła się perfekcyjnie i modliliśmy się o to, żebyśmy tak zatańczyli na pokazie. W końcu nadszedł czas zgrozy. Gdy wychodziłam na scenę zobaczyłam w 4 rzędzie Natkę. Nie wiedziałam, że ona przyjedzie! Ale się ucieszyłam. Od razu pokazałam ją Vero i suty jej ustały z wrażenia, ponieważ one także się zaprzyjaźniły. Normalnie sikałam ze szczęścia.
-Połamania nóg! – powiedziałam V.
- Nie dziękuję i wzajemnie! – odpowiedziała mi. Cieszyłam się z naszego szczęścia, że to nas wybrali do tego pokazu, bo biorą tylko najlepszych z tej akademii.
Pokaz się skończył i słyszałam tylko głośne brawa. Gdy wychodziłam na scenę byłam stremowana, jednak teraz wszystko puściło. Nie potrzebnie się tak stresowałam. CZUŁAM SIĘ NORMALNIE ZAJEBIŚCIE. Vero pewnie też. Od razu podeszłyśmy do siebie i się wyściskałyśmy. Byłam szczęśliwa, że mam taką wspaniałą przyjaciółkę i drugą na widowni. A właśnie – muszę zadzwonić do Natki, żeby weszła na backstage.
- BOŻE BYŁYŚCIE WSPANIAŁE! JAK SIĘ CIESZĘ, ŻE MAM TAKIE UTALENTOWANE PRZYJACIÓŁKI! – krzyczała Naćka, bo było strasznie głośno. Widziałam, że była nieźle podekscytowana , hehehe. – Widziałyście , kto jest na widowni?
- Nie, kto? – spytałam.
- One Direction! – odkrzyknęła, bo ciężko nazwać to normalnym tonem.
- NIE PIERDOL! JEZU! - nigdy jeszcze nie widziałam, żeby Vero była tak podekscytowana.
- No serio! – krzyknęła Natka.
- Nie posrajcie się tym One Direction – powiedziałam im . – Idą właśnie wasze gwiazdeczki. Żebyście tylko nie zemdlały – odparłam z zażenowaniem.
- Ale Ty jesteś kurwa zabawna – powiedziała Weronika. Nagle w naszą stronę idzie ten cały boys-band.
-Hej dziewczyny – powiedział Louis.
- No boże już… przecież nieubrana nie pojadę! – krzyknęła oburzona. – KURWA MAĆ GDZIE JEST MOJA BLUZKA?!
- Trzeba było sobie wcześniej przygotować, a nie. Przecież wiesz, że nie lubię tak gnać!
- No ja pierdole. Przecież mówię, że już chwila. Idź już odpalaj samochód. Za 5 minut będę gotowa!
-OK, już idę, tylko błagam Cię no – powiedziałam Weronice i poszłam na dwór. Byłam cała rozdygotana i przejęta tym występem jak nigdy. Zresztą Vero tak samo i dlatego byłyśmy dla siebie takie niemiłe. 7 minut potem była ona już na dole i wyruszyłyśmy.
Po 40 minutach byłyśmy już na miejscu – spóźniłyśmy się tylko 7 minut . To i tak niezły postęp.
- Gdzie wy byłyście? – spytał poddenerwowany choreograf. – Martwiliśmy się o was .
- Ojejku, przepraszamy – powiedziałyśmy jednocześnie. „Jakie my kurwa zgrane jesteśmy” – pomyślałam.
- Dobra teraz szybko wskakujcie w swoje stroje i malujcie się. Za 15minut widzę was na scenie i za 1,5 godziny zaczynamy.
-OK, już lecimy. – powiedziałam. Pobiegłyśmy szybko do garderoby i zrobiłyśmy to o co nas prosił. Muszę przyznać, że wyglądałyśmy świetnie. BOŻE JAKIE MY JESTEŚMY PIĘKNE hahaha.
Próba odbyła się perfekcyjnie i modliliśmy się o to, żebyśmy tak zatańczyli na pokazie. W końcu nadszedł czas zgrozy. Gdy wychodziłam na scenę zobaczyłam w 4 rzędzie Natkę. Nie wiedziałam, że ona przyjedzie! Ale się ucieszyłam. Od razu pokazałam ją Vero i suty jej ustały z wrażenia, ponieważ one także się zaprzyjaźniły. Normalnie sikałam ze szczęścia.
-Połamania nóg! – powiedziałam V.
- Nie dziękuję i wzajemnie! – odpowiedziała mi. Cieszyłam się z naszego szczęścia, że to nas wybrali do tego pokazu, bo biorą tylko najlepszych z tej akademii.
Pokaz się skończył i słyszałam tylko głośne brawa. Gdy wychodziłam na scenę byłam stremowana, jednak teraz wszystko puściło. Nie potrzebnie się tak stresowałam. CZUŁAM SIĘ NORMALNIE ZAJEBIŚCIE. Vero pewnie też. Od razu podeszłyśmy do siebie i się wyściskałyśmy. Byłam szczęśliwa, że mam taką wspaniałą przyjaciółkę i drugą na widowni. A właśnie – muszę zadzwonić do Natki, żeby weszła na backstage.
- BOŻE BYŁYŚCIE WSPANIAŁE! JAK SIĘ CIESZĘ, ŻE MAM TAKIE UTALENTOWANE PRZYJACIÓŁKI! – krzyczała Naćka, bo było strasznie głośno. Widziałam, że była nieźle podekscytowana , hehehe. – Widziałyście , kto jest na widowni?
- Nie, kto? – spytałam.
- One Direction! – odkrzyknęła, bo ciężko nazwać to normalnym tonem.
- NIE PIERDOL! JEZU! - nigdy jeszcze nie widziałam, żeby Vero była tak podekscytowana.
- No serio! – krzyknęła Natka.
- Nie posrajcie się tym One Direction – powiedziałam im . – Idą właśnie wasze gwiazdeczki. Żebyście tylko nie zemdlały – odparłam z zażenowaniem.
- Ale Ty jesteś kurwa zabawna – powiedziała Weronika. Nagle w naszą stronę idzie ten cały boys-band.
-Hej dziewczyny – powiedział Louis.
------------------------------------------------------
no to pierwszy rozdział dodany :c wiem , beznadziejny :x przyszło pod natchnieniem na wycieczce . jutro postaram dodać się 2 rozdział , love ya guys <3
ps. jak czytasz to skomentuj
ps. jak czytasz to skomentuj